| Styczeń 2008 |
|
„Doznajemy dziwnego lęku, że bardzo chcę się nam dziś Pana Boga odebrać, deprecjonując naukę Jezusa i relatywizując jej zasady, marginalizując religię i odsuwając jej symbole”.(Ks. Ireneusz Skubiś, Być uczniem Chrystusa, „Niedziela” 1/2008, s. 3). To prawda. Uwagi o integryzmie i fundamentalistycznym nachyleniu tego rodzaju uwag i podejścia bardziej zamazują niż wyjaśniają. O pogardzie dla innych„PRL wykształcił specyficzny sposób myślenia – elity są odpowiedzialne za proces modernizacji i przebudowy złej mentalności demosu, a nie za jego zamożność, dobrobyt i bezpieczeństwo. Kto myśli inaczej jest populistą. Warto przypomnieć ton debaty publicznej w latach 2005-2007. Tak zdecydowany brak akceptacji dla wyniku demokratycznych wyborów 2005 roku i nieskrywana pogarda wobec ludzi, którzy wybrali PiS i Lecha Kaczyńskiego, były czymś niesłychanym. Doświadczenie wielu wyborców PiS z arogancją, butą, lekceważeniem, czasami zwykłym chamstwem – to prawda, że w białych rękawiczkach, ale niewiele to zmienia – zwolenników LiD i PO było mimo wszystko czymś nowym. Mam wrażenie, że ci, którzy dzielili Polaków na bydło i niebyło, na elitę i watahę, którą trzeba dorżnąć, na demokratów zachodnich i Disneyland schowany w cieniu wielkiego brata, naprawdę nie dostrzegli, że niewiele ich różni od tych, którzy pewnego czasu tropili w polskim społeczeństwie zaplutych karłów reakcji, czy anty-socjalistycznych warchołów. Pogarda ta sama, chociaż wolność i demokracja zdają się oddzielać te dwa światy od siebie na wielką odległość.” (Barbara Fedyszak-Radziejowska, Demokracja po polsku, czyli pogarda elit, „Rzeczpospolita” 3 stycznia).
Mędrzec ze Wschodu dostrzega godność ludzkiego embryonu.Dr Shinya Yamanaka pracował na uniwersytecie w Kyoto w Japonii w departamencie farmakologii pracując na komórkach macierzystych uzyskanych z ludzkich embrionów. Kilka lat temu odwiedził klinikę płodności, której właścicielem był jego przyjaciel i patrzył przez mikroskop na magazynowane tam ludzkie embriony. „The glimpse changed his scientific career. “When I saw the embryo, I suddenly realized there was such a small difference between it and my daughter,” said Dr. Yamanaka, 45, a father of two […]. “I thought, we can’t keep destroying embryos for our research. There must be another way.” Naukowy zespól doktora był jednym z dwóch, który w listopadzie ubiegłego roku dokonał preksztalcenia komórek pochodzących z ludzkiej skóry na komórki macierzyste bez zniszczenia ludzkiego embryonu. Drugi zespól był prowadzony przez Jamesa Thompsona na Uniwersytecie w Wisconsin. (Martin Fackler, A Breakthrough Build on Moral Concerns, “Rzeczypospolita – The New York Times” 5 stycznia 2008) A więc Mędrzec ze Wschodu dostrzegł prawdę o godności ludzkiego embryonu. Swoją drogą ciekawe, czy New York Times umieścił by tę historię przed listopadem 2007 roku. Wówczas to byłaby opowieść o chorych wyrzutach sumienia, które hamuje rozwój nauki. Teraz jest to opowieść o niepowstrzymanym rozwoju nauki, któremu czasami – o dziwo – pomaga nawet etyka. (Biłgoraj, Niedziela Trzech Króli)
Znaleźliśmy kogoś, komu podoba się Polska i bynajmniej nie jest to „moherowy beret”!W wywiadzie dla Rzeczypospolitej (Znów mamy drużynę twardych mężczyzn, 11-12.01) Janusz Pindera pyta pod koniec rozmowy Raula Lozano: „Nie ma pan już dość naszego kraju, presji wyników, huśtawki nastrojów?” Oczywiście, że nasz polski kompleks, nasz wstyd z powodu tej gorszej części Europy musiał się ujawnić w tej rozmowie z Argentyńczykiem. Polska to obciach! Jakby w innych krajach świata dziennikarze nie krytykowali trenera reprezentacji za słabe wyniki, a inni trenerzy nie chcieli zająć jego miejsca. Lozano odpowiada: „W żadnym z krajów, w których pracowałem, nie czułem się tak dobrze jak u was. To dla mnie wielkie szczęście i przyjemność być tutaj. Przecież siatkówki uczyłem się na grze drużyny Huberta Wagnera”.
O książce Grossa.Znów najcelniej Ziemkiewicz: „Ja dziękuję: to nie żaden historyk. To jakiś maniak opętany obsesją zemsty na Polakach za ich rzekome winy, które dla niego w ogóle nie podlegają dyskusjom ani nie budzą żadnych wątpliwości. Jeśli z nim ma być toczony dialog o trudnej polsko-żydowskiej historii, to z naszej strony właściwym partnerem takiego dialogu byłby ktoś w rodzaju Leszka Bubla” (Rz 10 stycznia). Wszyscy komentatorzy (w bardziej może wyważonych słowach) wskazują na brak wymiaru naukowego w książce. Niewątpliwie ta książka rodzi jednak pewne pytania. Pierwsze pytanie dotyczy przyczyn antypolskiej postawy. Osobiste przeżycie postawy polskiego antysemityzmu? Rodzinna pamięć o doznanych od Polaków krzywdach, grabieży, przemocy, której ostrości nie zatarły lata? Śledzenie recepcji tej książki nasuwa jednak także inne hipotezy. Prof. Ewa Thompson z Rice University w Houston pisze tak: “’Strach” bardzo szybko dla amerykańskich środowisk opiniotwórczych stał się biblią. Niepodważalną prawdą objawioną o historii Polski i Polaków. Jakakolwiek próba obrony naszych racji była z góry skazana na porażkę. Próba sporu ze środowiskami żydowskimi w USA podjęta przez tutejszych Polaków jest jak próba ataku z patykiem na czołg” (cyt. w: Piotr Zychowicz, Czy „Strach zaszkodzi dialogowi?, Rzeczypospolita 5-6 stycznia). Niewątpliwie to szybkie włączenie książki Grossa do salonowego kanonu może być tłumaczone intelektualną, finansową i marketingową siłą żydowskiej diaspory w USA. Motyw Żyda – ofiary należy, mimo ostatnich kilkudziesięciu lat historii państwa żydowskiego, do głównych dogmatów politycznej poprawności. Jednakże, równie, a może i bardziej atrakcyjniejszym jest portret prześladowcy: „Antysemityzm, zjawisko rozpowszechnione w chrześcijańskiej Europie, był integralną częścią polskiego katolicyzmu w pierwszej połowie dwudziestego wieku. (…) Udział Polaków katolików w prześladowaniu i mordowaniu współobywateli Żydów był zjawiskiem rozpowszechnionym na terenie całego kraju” (J.T. Gross, cyt: w: Zychowicz, art. cyt). Postawa anty-chrześcijańska w tożsamości żydowskiej jest może zrozumiała. Rzeczywiście, w chrześcijańskiej Europie Żydzi żyli w gettach; teologiczna prawda o zastąpieniu Starego Przymierza Nowym przyjęła w europejskim Christianitas oblicze społecznej i ekonomicznej dyskryminacji. Można przyjąć tezę, że nawet jeśli nazistowskie Enderloesung miało korzenie pogańskie, a nie chrześcijańskie, to nierzadko niechętne dla Żydów otoczenie ułatwiło Holocaust i utrudniło ocalenie, ucieczkę Żydom. Tutaj, uważam, kryje się źródło antypolskiej fobii Grossa. Zagrożeniem dla Żydów (jak i dla innych mniejszości: kobiet, homoseksualistów, dodałby pewnie w wywiadzie) jest konserwatywna katolicka Polska, która na tle post-chrześcijańskiej Europy tak negatywnie wyróżnia się pewną spoistością kultury. I ta Polska, która opiera się post-modernistycznemu zakwestionowaniu mega-narracji jest przedmiotem ataku Grossa. Dopóki w Centrum naszej kulturowej tożsamości nie znajdą się „ofiary” – kobiety, Żydzi, mniejszości seksualne, nadal głównym uczuciem Grossa wobec Polski będzie właśnie „Strach”. I agresja. I jeszcze jedno. Książka Grossa jest książką naukową. To nic, że ignoruje materiał źródłowy, archiwa i opinie świadków, co dość jednoznacznie wykazali jej krytycy (Maciej Kozłowski, Ewa Thompson, Marek Chodakowski). Tak jak współczesne teorie przemiany społecznej, chociażby feminizm i teorie gender, ta książka rości sobie pretensje do zmiany społecznej świadomości.
Ksiądz Kardynał Dziwisz „Kościół drogą i nadzieją jednoczącej się Europy”(14 listopada 2007 w Barcelonie):"Chrześcijanie nie mogą się dystansować od odpowiedzialności za wspólną przyszłość, wyraźnie przypominając dzisiejszym obywatelom Unii Europejskiej zbiór wartości powszechnych, ukształtowanych z udziałem chrześcijaństwa. Odwołując się do myśli Papieża Benedykta XVI, musimy uznać, że jeśli zaprzeczamy tym wartościom, godzimy się na swoistą apostazję nie tylko wobec Pana Boga, ale i kulturowej tożsamości Europy. (...) Musimy także wyraźnie zapytać o wyzwania, jakie niosą za sobą zmiany cywilizacyjne zachodzące na naszym kontynencie. W sposób precyzyjny określił je Benedykt XVI, przemawiając wiosną ubiegłego roku do uczestników kongresu Europejskiej Partii Ludowej. Są to w pierwszej kolejności: ochrona życia we wszystkich jego fazach, od poczęcia do naturalnej śmierci; po drugie; uznanie i propagowanie naturalnego modelu rodziny, jakim jest związek mężczyzny i kobiety oparty na małżeństwie oraz obrona tego modelu przed próbami zrównania go w prawach z radykalnie odmiennymi rodzajami związków, które w istocie osłabiają rodzinę i przyczyniają się do jej destabilizacji; trzecim zadaniem stojącym przed europejskimi chrześcijanami (dziś szczególnie aktualnym) jest ochrona praw rodziców do wychowania własnych dzieci (...)". |
