| Kwiecień 2009 |
|
Książka Feminism witout Illusions. A Critique of Individualism (London 1991) napisana przez Elisabeth Fox-Genovese jest jedną z najciekawszych analiz współczesnego feminizmu. Autorka sama określa się jako feministka, co sprawia, że pisze od wewnątrz o ruchu i teorii społecznej, z którymi się identyfikuje. Pisze z pasją, ale również z chłodem, krytycyzmem i dystansem niezależnie myślącej intelektualistki, co dla wielu – szczególnie w Polsce – wydaje się być oksymoronem. Główna teza książki zawarta jest w jej tytule. Zdaniem Fox-Genovese największym problemem współczesnego feminizmu jest związek tego ruchu i teorii społecznej z indywidualizmem. Te feministyczne kłopoty nie poddają się prostej analizie, diagnozie, ani tym bardziej terapii, gdyż właśnie indywidualizmowi feminizm zawdzięcza również swoje sukcesy. W tym znaczeniu, nowożytny feminizm dzieli kłopoty współczesnych społeczeństw, które również zawdzięczają indywidualizmowi swoje sukcesy i porażki: „feminizm jest raczej symptomem niż przyczyną transformacji przemieniających nasze społeczeństwa”1. Wobec antropologicznego i prawnego indywidualizmu należy więc wyśpiewać pean wdzięczności, ale równocześnie przeprowadzić jego zdecydowaną krytykę. Zdaniem autorki, duża część problemów i wewnętrznych sprzeczności feminizmu płynie z niezdolności przeprowadzenia takiej krytyki i zdystansowania się wobec indywidualizmu. Indywidualizm i wspólnota Przy takim zarysowaniu tezy książki najistotniejsze jest precyzyjne rozumienie indywidualizmu. Oto jak na początku swoich rozważań, autorka wprowadza to pojęcie: „Ta książka oferuje krytykę związku feminizmu z indywidualizmem, a raczej z jego współczesną atomistyczną wersją, która zastępuje wczesną, wspaniałą obronę praw jednostki przeciw państwu z celebracją egotyzmu i odrzuceniem lub też nieuzasadnioną redukcją słusznych wymagań wspólnoty. Przez ‘indywidualizm’ rozumiem systematyczną teorię polityki, społeczeństwa, ekonomii i epistemologii, która wyłoniła się w okresie po europejskim Odrodzeniu, została umocniona w wielkich rewolucjach 17-go i 18-go wieku: angielskiej, amerykańskiej, francuskiej i haitańskiej, oraz znalazła swoje logiczne spełnienie w teoriach laissez-faire neoklasycznej ekonomii i libertyńskiej teorii politycznej. Polityczny tryumf indywidualizmu doprowadził do jego hegemonii jako teorii ludzkiej natury i praw, według której prawa, włączając w to suwerenność polityczną, są zakorzenione w jednostce i mogą być ograniczane przez państwo wyłącznie w nadzwyczajnych okolicznościach”2. Autorka jest krytykiem tak zdefiniowanego indywidualizmu i jego wpływu na współczesną kulturę we wszystkich jej aspektach. Zdaje sobie równocześnie sprawę z tego, że bardzo trudno jest podważyć jego hegemonię: „ta hegemonia stała się tak potężna, że większość z nas intuicyjnie kojarzy indywidualizm z obroną indywidualnej wolności, naszej największej wartości”3. Paradoksalnie jednak, to właśnie obrona wolności jednostki zmusza autorkę do krytyki antropologicznego i prawnego indywidualizmu: „Indywidualizm deprawuje ideę zobowiązanej społecznie i osobowo odpowiedzialnej wolności, która jest jedyną wolnością godną tej nazwy i historycznie możliwą”4. Książka oparta jest na głębokim przekonaniu autorki, że nowożytny indywidualizm „zagraża równowadze między jednostką i społeczeństwem – osobistą wolnością i porządkiem społecznym – przesuwając ją całkowicie na stronę jednostki”5. Indywidualistyczna celebracja autonomicznej jednostki i jej praw vis a vis społeczności jest zniekształceniem prawdy o człowieku, mężczyźnie i kobiecie i ich historii. Bo przecież, „historia mężczyzn, podobnie jak kobiet, była przede wszystkim historią wspólnot. Od czasu początków ludzkiej historii, mężczyźni i kobiety wykazywali dążność do jednoczenia się we wspólnotach. Ta dążność jest tak głęboka, że wydaje się być fundamentalnym aspektem ludzkiej natury”6. Opierając się na znanym rozróżnieniu niemieckiego socjologa z 19-go wieku, Ferdynanda Tonniesa między wspólnotą i społeczeństwem, Fox-Genovese pisze o wartościach wspólnoty, które zawsze są atrakcyjne dla szukającego trwałych więzi z innymi człowieka: „Część mistyki wspólnoty płynie z jej związku z tym, co organiczne i nieprzemijalne. Słowo ‘wspólnota’ jest używane do określenia transformacji lub negacji wyłącznie kontraktowych relacji społecznych. Ale, chyba że przyjmiemy ujęcie wspólnoty jako czegoś, co jest zakorzenione w naturze, instynkcie, lub biologii, to określenie nie wskazuje nic więcej niż pewną aurę. Tam, gdzie kobietom udało się tworzyć wspólnoty, udało im się tworzyć poczucie przynależności i więzi w kontraście do nieograniczonej pogoni za własnym indywidualnym zyskiem”7. Fox-Genovese uważa, że w tak rozumiana wspólnota – polemizuje tutaj z rozróżnieniem Tonniesa - powinna być raczej rozumiana jako przeciwieństwo indywidualizmu, a nie społeczności, która jest przecież szerszą kategorią społeczną niż wspólnota i może być sumą przenikających się wspólnot. Czy istnieją wartości kobiece? Czy istnieje natura kobieca? W powyższym cytacie ujawnia się przekonanie, która autorka dzieli z wieloma innymi historykami, feministkami i badaczami kwestii kobiecej, że to kobiety tradycyjnie budowały wspólnoty i że kobiety z natury są bardziej wrażliwe na relacyjny wymiar więzi między ludźmi. To przekonanie przybiera wiele różnych form wyrazu. Jedną z nich jest antropologiczna teoria uznająca, że kobiety definiują siebie raczej w relacji do innych niż jako abstrakcyjne, autonomiczne jednostki. Inne feministki uważają, że kobiecy zmysł moralności w odróżnieniu od bardziej abstrakcyjnej moralności mężczyzn dotyczy raczej wrażliwości na relacje międzyludzkie. Inna jeszcze teoria feministycznej dotyczy krytyki sfery prawnej i uznania, że na Zachodzie oparta jest ona na męskiej koncepcji sprawiedliwości, a koncepcja praw człowieka odbija męską wizję świata. Fox-Genovese zwraca uwagę, że w przypadku feministek celebracja wartości wspólnotowych zawiera pewną wewnętrzną sprzeczność. Z jednej bowiem strony, centralnym przedmiotem krytyki dla feminizmu było zamknięcie kobiety w sferze wartości prywatnych, w rodzinie i odcięcie od sfery publicznej, zarezerwowanej dla mężczyzn. Stąd też, feministyczny atak na tradycyjną rodzinę jako „pierwsze źródło prześladowania kobiet”8. Z drugiej jednak strony, feministki celebrują zakorzenione przede wszystkim w rodzinie wartości wspólnotowe: „Większość feministek pragnie równocześnie zniszczenia pozostałości rodzinnej kontroli nad kobietami i celebrowania kobiecego instynktownego wcielenia wartości rodzinnych, które pochodzi z ich doświadczenia w rodzinach”9 Niewątpliwie, ambiwalentny stosunek teorii feministycznej do rodziny i do tzw. wartości kobiecych ma swoje historyczne uwarunkowania. Fox-Genovese zwraca uwagę, że rozróżnienie wartości męskich i kobiecych historycznie wiązało się z rozróżnieniem dwóch sfer aktywności: prywatnej i publicznej. Jeśli kobiety były relacyjne, wrażliwe na drugiego, troskliwe, macierzyńskie, łagodne i współczujące, to ich właściwym polem realizacji była rodzina. Mężczyźni, dla odmiany, byli przedstawiani jako ambitni, agresywni i przedsiębiorczy, skłonni do ryzyka i abstrakcyjnego myślenia, a więc właściwym polem realizacji tych wartości była sfera publiczna10. Konieczność obrony wspólnoty i związek feminizmu z indywidualizmem „W naszym świecie wspólnota nie może rozwijać się w klimacie niezależności, a w znacznie mniejszym stopniu na podstawie bezkrytycznej akceptacji indywidualistycznych założeń, które kierują naszą ekonomia i polityką. Może się ona rozwijać tylko wtedy, gdy zostanie jej zapewniona pewne minimum obrony prawnej, która uzna jej pewne wewnętrzne samostanowienie. Wspólnota może tylko wtedy się rozwijać, gdy – jak dowodził Michael Sandel – jest widziana jako ‘mocna’ i ‘konstytutywna’. […] Społeczność prawnie zakorzeniona we wspólnotach musi być korporacyjną – a nie indywidualistyczną – społecznością i w związku z tym musi być oparta na partykularnych, a nie na uniwersalnych zasadach. Żeby się rozwijać, a przynajmniej posiadać prawdziwą niezależność, wspólnoty muszą cieszyć się prawnie gwarantowaną autonomią. Teoria feministyczna nie domagała się prawnej odnowy tradycyjnych wspólnot. Przeciwnie, podobnie jak indywidualizm, z którego się wywodzi, odrzuca korporacyjność, którą prawna obrona wspólnot zakłada. Jeśli część tej niechęci pochodzi ze związków feminizmu z indywidualizmem, druga część niewątpliwie wywodzi się z przekonania, że prawnie legitymizowane wspólnoty były głównymi źródłami opresji kobiet i że – bez względu na retoryczne argumenty przeciwne – kobiety nigdy nie były równymi członkami wspólnot, do których były przypisane. Jean Bethke Elstein, pracując nad tymi problemami, dowodzi, że koszt niepohamowanego indywidualizmu okazał się być tak katastrofalny, że feministki muszą poważnie przemyśleć pozytywne aspekty swojego historycznego związku z cnotami sfery rodzinnej”11. Ikona Maryi i język dominacji Współczesny dyskurs feministyczny jest zdominowany przez kategorie władzy, panowania, dominacji i dyskryminacji. W tym znaczeniu jest to język post-modernistyczny, w którym powyższe pojęcia – zgodnie z lekcją Michaela Foucoult’a - zastąpiły transcendentalne kategorie prawdy, dobra i piękna. I tak, płeć, małżeństwo, rodzina, macierzyństwo i ojcostwo poddane są swoistej hermeneutyce podejrzeń przez pryzmat walki o dominację i panowanie: „nacisk na miłość i wychowanie w jakiejś mierze maskuje ambiwalencję władzy, która nie jest normalnie rozpoznana jako władza. Według obowiązującej teorii feministycznej, główna odpowiedzialność macierzyństwa polegała na tym, żeby wychowywać synów do tego, aby uwolnili się od więzów macierzyństwa i matczynych wartości, oraz córki do tego, aby dokonały uwewnętrznienia ograniczeń i powstrzymały gniew wobec którego wszechmocne matki same były bezsilne. Macierzyńska władza istniała więc wewnątrz kontekstu systemu władzy politycznej i ekonomicznej, nad którym sama nie sprawowała kontroli”12. Nie ulega wątpliwości, że zaproponowany powyżej język może być użyteczny w demaskowaniu nadużyć władzy ojcowskiej i rodzicielskiej, która wyraża się chociażby w przemocy domowej wobec dzieci i innych członków rodziny. Równocześnie jednak, wydaje się, że potrzebna jest znacznie bardziej precyzyjna analiza tego, czym jest władza rodzicielska w celu ukazania jest właściwego piękna i możliwych nadużyć. Używanie dyskursu władzy w teorii feministycznej sugeruje, że każda forma autorytetu i władzy służy dominacji i dyskryminacji, co jest absurdem i wyrazem utopijnej tęsknoty za egalitarnym światem bez zróżnicowania i odrębności. W tym znaczeniu wspomniana w tytule tego podrozdziału ikonografia Maryi dla chrześcijan (i nie tylko) zawiera krytykę takiej hermeneutyki podejrzeń. Warto zwrócić uwagę, że nierzadko język dominacji i władzy zastosowany do opisu i analizy relacji między dwoma płciami zniekształca materie. Tak jest, gdy autorka analizuje problem pornografii i prostytucji, żeby stwierdzić, że obecnie w wielu sytuacjach społecznych rola siły fizycznej i męskiej władzy nad kobietą jest nieistotna i dlatego mężczyźni nadrabiają to przez te zdeformowane sposoby zaspokajania pożądania, gdzie nadal kult męskości, władzy macho jest bardzo istotny. Ta teoria wydaje się być mocno przesadzona. Powód korzystania mężczyzn z pornografii jest stary jak świat: to nieumiejętność poradzenia sobie ze swoim libido. Inna społeczna sytuacja kobiet, zmiana relacji między płciami może mieć na to wpływ, ale analizowanie tego problemu w kategoriach władzy wydaje się niesłuszne. Złe antropologiczne założenia powodują niesłuszne wnioski13. Innym kontekstem, gdzie język władzy i dominacji jest cantus firmus feministycznej narracji jest krytyka patriarchatu. Krytyka patriarchatu dotyczy historycznej męskiej dominacji nad kobietami we wszystkich dziedzinach kultury i sfery publicznej. Celem feminizmu jest likwidacja tej dziejowej niesprawiedliwości i doprowadzenie do bardziej sprawiedliwego podziału odpowiedzialności i władzy. Fox-Genovese słusznie zwraca uwagę, że samo obalenie patriarchatu wcale nie gwarantuje sprawiedliwego porządku; działo by się tak tylko wtedy, gdyby żądza władzy była jedynie grzechem mężczyzn, a kobiety były tej pokusy i słabości pozbawione. Nic nie wskazuje na taką sytuację. Większy udział kobiet w sprawowaniu władzy w żadnej mierze nie gwarantuje większej sprawiedliwości i mniejszej ilości konfliktów. Chyba że posłużymy się tutaj tezą o kobiecej naturze, która charakteryzuje się: większą łagodnością, skłonnością do kompromisu i dialogu, zauważaniem wymiaru osobowego, szacunkiem dla słabszych, brakiem ducha rywalizacji. Na problemy takiego argumentu w narracji feministycznej już zwrócono uwagę. Indywidualizm: feministyczny bilans zysków i strat W swojej książce Fox-Genovese nie rysuje biało-czarnego komiksu, ale zdaje sobie sprawę z historycznej złożoności rozważanych problemów. Dotyczy to także, a może przede wszystkim związku feminizmu z indywidualizmem. Nie ma wątpliwości, że feminizm zawdzięcza wiele nowożytnemu indywidualizmowi z jego teorią praw jednostki, w obronie której staje państwo ze swoim aparatem prawnym. Autorka podaje przykład kategorii prawnej gwałtu domowego, która jeszcze jakiś temu uważana była za terminologiczną sprzeczność14. Z drugiej strony, indywidualistyczna kultura współczesności ma swoje koszty, które płacą również kobiety. Autorka cytuje przerażające dane dotyczące ilości rozwodów i rozpadu małżeństw, zwracając uwagę na to, że to kobiety płacą za to wysoką cenę. Z jednej strony, historycznie to właśnie liberalizacja rozwodów zbiegła się w czasie z procesem masowego pojawienia się kobiet na rynku pracy15. Z drugiej, mimo alimentów i ochrony prawnej dzieci, sytuacja mężczyzn w sytuacji rozwodu najczęściej poprawia się, a sytuacja kobiety pogarsza16. Skomplikowany związek feminizmu z indywidualizmem ciekawie wygląda z punktu widzenia tzw. akcji afirmatywnej, czyli zapewnienie – przy pomocy państwa i stosownych rozwiązań prawnych – odpowiedniej reprezentacji kobiet w różnego rodzaju gremiach, zawodach i środowiskach za pomocą odgórnego ustalania pewnej procentowej reprezentacji, bądź też tworzenia mechanizmów i instrumentów stymulujących, na przykład stypendiów, nagród finansowych, zwolnień podatkowych, etc. Dyskutując sukcesy i porażki akcji afirmatywnej Fox-Genovese przenikliwie zwraca uwagę na to, że sama idea takiego działania nie da się obronić wewnątrz logiki indywidualistycznej, z której pomocą nierzadko konserwatywni przeciwnicy akcji afirmatywnej krytykują ja jako przykład inżynierii społecznej państwa. Akcja afirmatywna ma natomiast głęboki sens przy korporacyjnej strukturze społeczeństwa, które wymaga do swojego istnienia jakiejś koncepcji dobra wspólnego17. Bardzo ambiwalentnie w oczach Fox-Genovese wygląda też wewnątrz teorii indywidualistycznej problem pornografii18. Co do demoralizującej roli pornografii, której istotą jest uprzedmiotowienie kobiet, autorka nie ma żadnych wątpliwości. ---------------------- 1. Elisabeth Fox-Genovese, Feminism witout Illusions. A Critique of Individualism (London 1991), 66. 2. Tamże, s. 7. 3. Tamże. 4. Tamże. 5. Tamże, s.8. 6. Tamże, s. 38-39. 7. Tamże, s. 37. 8. Tamże, s. 40. 9. Tamże. Dla zrównoważenia pewnego obrazu relacji kobiet do wspólnot warto zacytować fragment historycznego resume Fox-Genovese na ten temat: „Udział kobiet we wspólnotach był raczej wyrazem przymusu niż wolnego wyboru. […] Od czasu, kiedy kobiety otrzymały pewną wolność w członkostwie we wspólnotach, były nierównymi bądź podporządkowanymi członkami tych wspólnot i bardziej zależały od nich niż mężczyźni” (tamże, s. 45) 10. Por. s. 57-58. 11. Tamże, s. 46-47. 12. Tamże, s. 27. 13. Por. tamże, s. 102-104. 14. Por. tamże, s. 67. 15. Por. tamże, s. 64. 16. Por. tamże, s. 65-66. 17. Por. tamże, s. 68-78. 18. Por. tamże, s. 87-111. |
